Dawniej nie dbałam o to, czy gra ma polską wersję. Nawet wolałam angielską, bo priorytetem było dla mnie wówczas doskonalenie języka obcego. A teraz odkurzam stare płytki z grami, by jak w Atlantis 2 znowu usłyszeć głosy polskich aktorów.

- Czekając na Annę Seniuk
- Przynieś mi chulel
- Szafarz Światła i jego koligacje
- Jak wyjść z piramidy
- Czy filmiki wyparowały
- Atlantis 2 – muzyka zwycięża
Obawiam się, że ta część naszej kultury wkrótce przepadnie bezpowrotnie, wraz z przestarzałymi nośnikami. Mamy co prawda platformę GOG, która ocala stare gry od zapomnienia, ale udostępnia je zwykle tylko w angielskiej wersji. Dziwne, bo należy przecież do rodziny CD Projekt. Na przełomie wieków był to dystrybutor, który słynął z wydawania zagranicznych gier z wysokiej jakości polskim dubbingiem. Wystarczyłoby odpowiednio zaimplementować pliki z nagraniami.
Czekając na Annę Seniuk
Wydali w ten sposób pierwsze odsłony cyklu Atlantis, dwie części Draculi, The Longest Journey, Pompeje, Fausta, Wehikuł czasu, Aztec i wiele innych. Okładka Atlantis 2 kusi trzema nazwiskami: Anna Seniuk, Marian Kociniak, Jan Piechociński. O ile pan Piechociński chętnie udzielał się w growym dubbingu, to dla Anny Seniuk było to jedyne tego typu doświadczenie. Marian Kociniak poza Atlantis wystąpił jeszcze tylko w Fauście oraz Odysei, o grze z Frankiem Dolasem nie wspominając.


Tutaj użycza głosu Strażnikowi Kryształu, który na początku wprowadza Tena, czyli głównego bohatera, w szczegóły czekającej go misji. Na występ Anny Seniuk trzeba z kolei poczekać aż do sekwencji finałowej, gdy w Shambali Ten spotka królową Rheę. W sumie niewiele mają tekstu do czytania, ale sam udział aktorów tej rangi dodał grze splendoru, a zarazem stanowił dla nas skuteczną przynętę.
Czy aktorzy mogli znaleźć w grach materiał literacki na miarę swoich możliwości? Na przykładzie Atlantis 2 powiedziałabym, że niekoniecznie. Trochę im nawet współczuję, gdy pan Kociniak tłumaczy działanie kryształów zawierających podróże, a pani Seniuk objaśnia zawiłą historiozofię gry. Opowiada o odwiecznej walce światła z ciemnością, ich rozdzieleniu i ponownym połączeniu lub na odwrót. Cóż, fabuła jest tu tylko pretekstem, spoiwem łączącym części rozgrywki w całość.
Przynieś mi chulel

Dialogi bywają zabawne. Czasem to komizm zamierzony, jak w biurokratycznym piekle, gdzie szukamy „grzyba nieśmiertelności”, kiedy indziej wynika z drobnych niezręczności. Grając 26 lat temu, też mieliśmy sporo zabawy, gdy w krainie Majów bohater musi znaleźć chulel, by uratować króla i jego plemię. Szukało się go i pytało wszystkich o ten chulel, nie mając pojęcia, co to takiego. Dziś wystarczy kliknąć, by się dowiedzieć, ale wtedy nie istniała jeszcze Wikipedia ani nawet Google.
Nie należy ufać opisom głoszącym, że akcja toczy się w średniowieczu, zwłaszcza gdy podają konkretne daty. Atlantis 2 nie jest grą historyczną, tylko fantastyczną, dzieje się w świecie fikcji i opiera na baśniowej logice. Owszem, jej krainy wzorowane są na historycznych, a zarazem intrygujących kulturach: chińskiej, celtyckiej i cywilizacji Majów. Bohater części irlandzkiej jest mnichem pracującym nad manuskryptem, jak w średniowieczu. Jednak wszędzie otacza nas świat fantasy: gadające żaby, latające smoki, ożywione kamienie czy też pierzasty wąż wraz ze swym bliźniaczym bratem jaguarem.
Szafarz Światła i jego koligacje

Podobno Ten, zwany Szafarzem Światła, jest potomkiem Setha z Atlantis: Lost Tales. Jeśli tak, to chyba głównie po to, by uwiarygodnić ciągłość fabuły cyklu złożonego z tak odmiennych gier. Pojawia się tylko w fabularnej klamrze tworzonej przez spotkania ze Strażnikiem Kryształu oraz Rheą. Natomiast zasadnicza część gry polega na wykonaniu misji w trzech wspomnianych krainach. Każda z tych przygód ma innego bohatera, ale gra się upiera, że wszyscy trzej są wcieleniami Tena, czyli wnukami Setha. Kto chce, niech wierzy.



Jak wyjść z piramidy
Skoro w zawiłości fabuły nie warto wnikać, a dialogi czytamy dla zabawy, cieszmy się tym, co trzyma wysoki poziom: eksploracją i rozwiązywaniem zagadek. Uważam, że zagadki są ciekawe i różnorodne, a bywają też bardzo dobre. Ich enigmatyczność wynika głównie z oryginalnej konstrukcji i braku instrukcji obsługi. Z początku nie wiadomo, na czym zagadka polega, ale gdy zrozumiesz, o co chodzi, rozwiązanie się znajdzie. Prędzej czy później… Można też poczuć się zagubionym, gdy brak wskazówek, dokąd pójść dalej, bo gra polega w tej kwestii na naszej inteligencji.
Jak to gry starej daty, Atlantis 2 nie wybacza też błędów. Przypomniałam sobie o tym po rozwiązaniu matematyczno-logicznej zagadki w piramidzie Majów. Tej z inkantacją: Liczbą Jaguara jest liczba Nietoperza pomnożona przez siebie samą… Trzeba tam na koniec położyć dwa przedmioty w odpowiednich miejscach, by otworzyło się wyjście na zewnątrz. Tylko że jeśli nie zabierzesz ich od razu ze sobą, musisz potem wrócić i powtarzać całą zagadkową procedurę od nowa.

Czy filmiki wyparowały
Zdziwiło mnie trochę, że na GOGu i Steamie Atlantis 2 zbiera dość kiepskie („mieszane”) oceny. Okazuje się, że najwięcej narzekają ci, którzy zapamiętali z młodości wspaniałą przygodę w cudownej oprawie wizualnej. Nie krytykują gry jako takiej, tylko oferowaną w sklepie wersję, według nich wybrakowaną, skróconą, pozbawioną animacji, a nawet niektórych zagadek. Nie znam jej, więc się nie wypowiadam.
Na moich czterech płytkach mam oryginalną grę Cryo wydaną w Polsce przez CD Projekt pod koniec 1999 roku. Wizualnie nadal zachwyca, choć wiadomo, że grafika się zestarzała i nie oszałamia jak dawniej. Tak się ucieszyłam, że gra instaluje się bez problemu i wcale nie zawiesza (w odróżnieniu od Lost Tales), że początkowo nawet nie dostrzegłam… braku animacji filmowych.

Dlatego z uporem klikałam w białego rumaka, by mnie zabrał na wyspę Birdmana. Nie zorientowałam się, że przeniósł mnie tam zaraz po pierwszym kliknięciu, a podróż trwała sekundę. A ja wciąż klikam, czekając na tętent kopyt i filmik z szaloną galopadą po wertepach… Sekwencje filmowe raczej nie wyparowały z płytek cd. Wciąż tam są, ale widocznie współczesne systemy nie potrafią ich same odtworzyć. Przynajmniej mnie się tym razem nie udało.
Atlantis 2: muzyka zwycięża
Czy to oznacza, że Atlantis 2 po latach rozczarowuje? Nic podobnego, wręcz przeciwnie! Podoba mi się dzisiaj nawet bardziej niż kiedyś. Dawniej wolałam „jedynkę” ze względu na bardziej sensowną fabułę. Dziś doceniam w „dwójce” ten szczególny „mystowy” klimat, za którym tęskniłam. Odnajduje się go od pierwszej chwili w Irlandii, która nadal oczarowuje i i koi zmysły spokojem. Tak działa magia powolnej narracji, odkrywania tajemnic, surrealizmu (wnętrze manuskryptu!), wciąż urokliwej grafiki, a przede wszystkim – muzyki!

Niesamowite, że po latach kompozycje Pierre Estève’a nadal brzmią tak wspaniale. Zaryzykuję twierdzenie, że połowa niepowtarzalnego uroku Atlantis 2 zawiera się właśnie w tle muzycznym. Do niektórych lokacji wracałam kilkakrotnie, by znowu posłuchać rozbrzmiewających tam motywów. W trudnych lub nużących sekwencjach właśnie one pomagają nie poddawać się i utrzymać dobry nastrój.
Im dłużej słucham dwupłytowego albumu z utworami wykorzystanymi w Atlantis 2, tym bardziej upewniam się, że muzyka wcale nie poddała się upływowi czasu. Być może właśnie ona zostanie najlepszą pamiątką z tej przygody. Będę do niej na pewno wracać.



