Gra Lake albo medytacje wiejskiego listonosza

post-office-in-providence-oaks

Ludzie, zejdźcie z drogi, bo listonosz jedzie – podśpiewuję sobie, niezdarnie manewrując pocztową furgonetką na uliczkach Providence Oaks. Na szczęście gra Lake wiele wybacza i nie przyznaje punktów karnych za stłuczki i kolizje, które zaliczam po drodze. Raz nawet wjechałam w wóz policyjny, ale siedzący w nim funkcjonariusz bez słowa pozwolił mi oddalić się z miejsca zdarzenia. Tacy mili są mieszkańcy małego miasteczka malowniczo położonego wokół jeziora o nazwie… Lake.

Spis treści

Gra Lake i jej sekret

Zasadniczo funkcję listonosza pełni Thomas Weiss, ale pojawia się osobiście dopiero w dodatku do Lake. W podstawowej wersji gry przebywa wraz z żoną na Florydzie, podczas gdy w pracy przez dwa tygodnie zastępuje go córka. Meredith wychowała się tutaj, ale odkąd 22 lata temu wyjechała na studia, mieszka w wielkim mieście. Skupia się tam na karierze programistki w dynamicznie rozwijającej się branży komputerowej. To praca z obiecującymi perspektywami, ale wymaga nieustannego zaangażowania i pełnej dyspozycyjności. Nawet na krótkim urlopie Meredith pozostaje w stałym kontakcie (telefonicznym) z szefem, który podsyła jej nowe materiały (pocztą).

gra-lake-meredith-na-pomoscie

Początkowo nie rozumiałam, dlaczego gra Lake (strona twórców) tak mnie przyciąga i w czym tkwi jej sekret. Czego szukam w Providence Oaks? Brak tu zagadek i problemów do rozwiązania, są tylko wybory dotyczące relacji międzyludzkich. Jako Meredith odświeżam stare znajomości i poznaję nowych sąsiadów. Rozwożę listy i paczki, gawędzę z mieszkańcami o codziennych sprawach zwykłych ludzi.

A przecież nie po to są gry. Szukamy w nich szalonych przygód, niezwykłych wyzwań, silnych doznań, znaczącej odmiany. Dawniej uciekało do nich od prozy życia, monotonnej i przewidywalnej codzienności. Właśnie takiej, jaką przedstawia Lake – gra, w której życie toczy się powoli i nic strasznego nie ma prawa się zdarzyć.

Ucieczka do normalności

Może właśnie „normalność” jest tą odmianą, której potrzebujemy dzisiaj, gdy dopadła nas klątwa Obyś żył w ciekawych czasach! Aż strach rano sprawdzać wiadomości, by dowiadywać się o nowej wojnie, okrutnej zbrodni lub kolejnym kataklizmie. Za jakie grzechy mam znowu wysłuchiwać, jak nas wszystkich kompromituje ten czy inny wybraniec części narodu?

gra-lake-glaskanie-kota

Wolę wejść do świata wirtualnego i włączyć lokalną stację radiową w pocztowej furgonetce, bo tam przynajmniej nie muszę się denerwować i wstydzić za innych. Posłucham sobie prognozy pogody i przyjemnej muzyki, choć playlista jest stanowczo za krótka. Ktoś zadzwoni do radia, by podziękować sąsiadowi za pomoc w odśnieżaniu, ktoś inny ponarzeka na nieuprzejmość ekspedientki w sklepie. Animozje i konflikty w granicach normy, którą w realnym życiu dawno przekroczyliśmy.

Rozrywka lat osiemdziesiątych

Ucieczka do normalności nie polega jedynie na przeniesieniu akcji bliżej natury, na malowniczą prowincję, gdzie wszyscy się znają i więzi społeczne są silniejsze. To także podróż w przeszłość, bo rzecz dzieje się w połowie lat osiemdziesiątych. Nie darzę tego okresu sentymentem, bo w Polsce nie były to czasy łatwe ani wesołe. Gra Lake przypomina jednak ich dobre strony, pokazując, jak bardzo zmieniło się nasze życie wraz z postępem technologicznym. Zmusza do zastanowienia, czy aby na lepsze.

gra-lake-wieczor-przy-ognisku

Po pracy Meredith ma do wyboru: czytanie książki, oglądanie telewizji, pracę przy komputerze albo spotkanie ze znajomymi. Co wybierze? Pamiętajmy, że we wrześniu 1986 roku internet nie jest jeszcze dostępny, nie ma też telefonów komórkowych. W miasteczku działa już pierwsza wypożyczalnia kaset wideo i pojawiły się magnetowidy, nazywane „przyszłością rozrywki”. Zdiagnozowałam nawet pierwszą ofiarę uzależnienia od gier komputerowych, choć nie jestem pewna co do platformy. Ośrodkiem życia towarzyskiego jest miejscowa knajpka, gdzie odbywają się improwizowane koncerty czy powitanie Nowego Roku.

Kobieta na zakręcie

Można powiedzieć, że gra Lake ma fabułę nieskomplikowaną, a nawet błahą. Jednak wątek głównej bohaterki poprowadzony jest na tyle ciekawie, by zarysować sytuację kobiety koło czterdziestki, stojącej na życiowym zakręcie. Meredith sporo już osiągnęła, wiele spraw zaniedbała, ale jeszcze wszystko może w życiu zmienić. Bardzo potrzebowała zwolnić tempo i spokojnie się zastanowić. Stoi teraz na rozdrożu i rozważa dostępne ścieżki. Nowy związek? Zmiana pracy? Przeprowadzka? Podróż w nieznane? Nie są to wybory szczególnie dramatyczne ani spektakularne, ale takie, przed jakimi wszyscy stajemy.

gra-lake-przytulenie-meredith-i-roberta

Tego rodzaju eskapizm to domena gier nazywanych relaksacyjnymi lub „przytulnymi” (cozy). Minęła prawie dekada, odkąd odkryłam to zjawisko przy okazji innej gry. Od tego czasu świat jeszcze bardziej zwariował, więc zapotrzebowanie na odprężające gry o spokojnym życiu nie maleje. Już się nawet nie dziwię, że na prośbę fanów gra Lake otrzymała nieskończony tryb rozgrywki. Nie ma tam nic nowego, przybywa tylko listów, które bez końca można dostarczać pod kolejne adresy wokół jeziora. Coś mi się zdaje, że w tym trybie gra staje się formą medytacji.

Wesołych Świąt

Wolałam jednak przejść dodatek pt. Season’s Greetings, przedstawiający wydarzenia z zimy poprzedzającej pobyt Meredith w Providence Oaks. Wybierała się wtedy na święta do rodziców, ale ze względu na nawał pracy (deadline!) odwołała wizytę. Świąteczny dodatek jest właściwie oddzielną grą, pod względem objętości porównywalną z wersją podstawową (Lake classic). Akcja trwa dziesięć dni, włączając Boże Narodzenie i Sylwestra, co pozwala podziwiać okolice Providence Oaks w zimowej scenerii. A musi być zimno, skoro nawet jezioro zamarzło.

gra-lake-wywiad-dla-tv

Kto polubił Providence Oaks i jego mieszkańców, nie będzie rozczarowany. Prequel wprowadza nowe postaci i wątki, ale pozwala też lepiej zrozumieć znanych już bohaterów. Odkrywamy ich motywacje, wyjaśniają się okoliczności pewnych wydarzeń. Na plan pierwszy wychodzą rodzice Meredith, a przed wszystkim jej tata jako listonosz. Znaliśmy ich dotąd z rozmów telefonicznych, a teraz spędzimy razem Święta i powitamy Nowy Rok.

Ludzie listy piszą nawet w małej wiosce – śpiewali Skaldowie w popularnej piosence, której tekst powoli traci aktualność. Kto jeszcze wysyła tradycyjne listy? Mamy pocztę elektroniczną, paczkomaty, wprowadzamy e-doręczenia. Gra Lake staje się z każdym dniem bardziej egzotyczna w swej tematyce i przedstawianych realiach. Już dawno nie spotkałam żadnego listonosza.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *