Vampire Therapist na tropie zniekształceń poznawczych

Co musi zrobić wampir, by wyróżnić się w tłumie? Czy wampiry mogą nas jeszcze czymś zaskoczyć? Wyobraźmy sobie na przykład wampira w kowbojskim kapeluszu, mówiącego z teksańskim akcentem. Albo takiego, który leczy się u psychiatry, a może nawet sam jest terapeutą. A gdyby to wszystko zmieścić w jednej postaci? Wtedy otrzymamy portret Samuela Wallsa, głównego bohatera gry Vampire Therapist.

andromachos-and-samuel-walls

Przybysz z purytańskiej Ameryki wylądował w środku frywolnej Europy, a dokładnie w nocnym klubie gdzieś… w Lipsku. Klub prowadzi Andromachos – jego przyjaciel, psychoterapeuta, mentor, a później superwizor, gdy Samuel też rozpocznie praktykę terapeutyczną. Sympatyczny kowboj nie ma dyplomu z psychologii, ale posiada spory bagaż kilkusetletnich doświadczeń życiowych. A przede wszystkim wyróżnia się tym, że wampiry lubią z nim rozmawiać i łatwo się przed nim otwierają.

Edukacja psychologiczna

Samuel musi najpierw zaliczyć przyspieszony kurs podstaw terapii poznawczo-behawioralnej, czyli CBT (cognitive behavioral therapy). Zapewniam, że to szkolenie każdemu się przyda, zwłaszcza tym, którzy nie mają problemów ze zdrowiem psychicznym. Pozostali przerobili już ten temat na kozetce u terapeuty. A ci, którzy nie korzystają z terapii, też powinni wiedzieć, czym są zniekształcenia poznawcze. Wszyscy im ulegamy, więc to niezbędne minimum edukacji psychologicznej.

vampire-therapist-edmund-as-pierrot

Twórcy Vampire Therapist zastrzegają się, że choć gra powstała we współpracy ze specjalistami, to nie może zastąpić profesjonalnej terapii. Słusznie, kto ma problemy, powinien się leczyć w gabinecie. A my, którzy żadnych problemów nie mamy (ależ skąd!), skorzystajmy z okazji, by pobawić się w terapię wampirów. A bawiąc się, podglądać zniekształcenia poznawcze (nie mylić z błędami poznawczymi) w działaniu.

To nie choroba ani ułomność, tylko powszechnie występujący mechanizm. Zniekształcenie poznawcze to pewien wzorzec myślowy, określony sposób interpretowania zdarzeń i zachowań. Każdy ma swoje subiektywne schematy myślowe, zbudowane na podstawie osobistych doświadczeń. Działają trochę jak okulary z kolorowym filtrem, pozwalające oglądać świat w wybranych barwach, czyli patrzeć (i myśleć) wybiórczo, trochę przy tym zniekształcając obraz.

vampire-therapist-lord-luridus

Zasadniczo nie ma w tym nic złego, „to skutek uboczny bycia człowiekiem” – twierdzi Andromachos. Filtrowanie mentalne może jednak prowadzić do błędnej oceny rzeczywistości, zwłaszcza gdy zbytnio się do jakiegoś filtra przywiążemy albo nie zdajemy sobie sprawy, że mamy jakieś okulary na nosie. Trochę jak wtedy, gdy po wejściu do domu w okularach słonecznych dziwimy się, że tu tak ciemno. Wpadamy w mentalne koleiny, zapominając, że to wcale nie jedyna i niekoniecznie najbardziej wygodna droga do celu.

Wszystkie nasze zniekształcenia

Uczestnicząc w sesjach gry Vampire Therapist, nie tylko obserwuję zniekształcenia poznawcze w praktyce, ale też uczę się je identyfikować. Gdy zaznaczę błędny wybór, wkracza Andromachos, by naprowadzić mnie na właściwy trop. Czy robię to tylko po to, by pomóc wampirom? W głębi duszy chcę pewnie pomóc sobie. Gram, by rozpoznać własne schematy myślowe i nauczyć się je kontrolować, a w razie potrzeby wytknąć podobne mechanizmy adwersarzom przy okazji następnej sprzeczki. Już się tego nie mogę doczekać.

vampire-therapis-inside-coffin

Stali pacjenci Samuela to cztery interesujące postaci, zarówno fikcyjne, jak historyczne (Edmund Kean oraz Isabella d’Este). Wydawać by się mogło, że mają swoje wampirze problemy albo dręczą je dylematy typowe dla uprawianego zawodu (aktor, naukowiec) czy epoki i miejsca, w jakim żyli (Dziki Zachód, renesansowa Italia). Tymczasem bardzo łatwo przełożyć ich problemy na nasze codzienne ludzkie sprawy. Dotąd znane mi gry poruszały problem depresji lub traumy, a Vampire Therapist przybliża temat filtrów mentalnych.

Czasem w trakcie sesji mam wrażenie, że przeglądam się w lustrze. Kiedy indziej rozpoznaję wzorce myślenia moich bliskich lub znajomych. Jedni reagują na niepowodzenia obwinianiem wszystkich dokoła, drudzy mają pretensję do siebie, że powinni byli coś przewidzieć lub zrobić lepiej (nadużywanie imperatywu). Komuś się zdaje, że zawsze ma rację (nieomylność), ktoś inny coś mi imputuje, przekonany, że przejrzał moje zamiary (czytanie w myślach). Wszyscy czasem generalizujemy, wyolbrzymiamy lub umniejszamy.

meddy-about-algorithm

O tym, że Vampire Therapist nie jest wcale grą o wampirach, świadczą liczne nawiązania do współczesnych realiów. Wampiry oglądają seriale na Batflixie, a jeden nawet przeżył kryzys egzystencjalny po obejrzeniu pewnego filmu. Sławne postaci sprawdzają notki na swój temat w Wikipedii. Jest tu także influencerka z milionami followersów. Kiedy Samuel Walls wyjeżdża, umawia się z pacjentami na sesje zdalne. A potężny demon, który zaniepokoił wampiry ostatnio, nosi imię… Algorithm.

Vampire Therapist – gra, powieść, film

Typowo wampirzy sztafaż jest tu również obecny, choć nie w każdym przypadku potrzebny. Po pracy Samuel udaje się do baru na krwistego drinka (np. Blood Margarita), a nad ranem zasypia w swojej przytulnej trumience. Czasem obejrzy przed snem jakiś stary film z Chaplinem lub Busterem Keatonem, bo to poczciwy i staroświecki chłopina jest w gruncie rzeczy. Natomiast mini-gierki z ukąszeniem wampira moim zdaniem moglibyśmy sobie darować, bo nie wnoszą nic ciekawego.

crimson-serves-blood-margarita-in-the-game-vampire-therapist

Czy gra polegająca na klikaniu w kwestie dialogowe może być ciekawa? To zależy od treści, w które klikamy, podobnie jak w przypadku każdej powieści, także wizualnej. Dla mnie Vampire Therapist (strona domowa) okazała się grą zaskakująco ciekawą. Szczególnie interesujące wydały mi się późniejsze sesje, gdy relacje terapeuty z pacjentami ewoluowały, a czasem dochodziło do nieoczekiwanych zwrotów akcji. Nie bez znaczenia jest oprawa wizualna i dźwiękowa. Występują tu wyraziste postaci, a sceny bywają dość emocjonalne, więc interpretacja i głosy aktorów stanowią niezaprzeczalny walor gry.

Chyba powinnam się jeszcze przyznać, że jestem tą osobą, która zaczęła korzystać z platform typu Batflix właśnie dla filmów o psychoterapii (tak!). Najpierw zahipnotyzował mnie polski serial Bez tajemnic, a potem pochłonęłam pozostałe wersje formatu BeTipul (In Treatment): od amerykańskiej po rumuńską. Rozmowy tego samego terapeuty z tymi samymi pacjentami w tym samym pokoju przez kilka sezonów naprawdę mogą być fascynujące.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *